Reklama
ZOO OSTRAVA léto 24

Dorota Barová: "Język polski jest bardziej miękki, mój głos ma wtedy inną barwę", foto: Helena Kadlčíková

16.02.2022
Šipka

Dorota Barová: "Język polski jest bardziej miękki, mój głos ma wtedy inną barwę".

Dorota Barová jest czeską wiolonczelistką i wokalistką, która współpracuje m.in. z Lenką Dusilovą, Beatą Hlavenkovą i Anetą Langerovą. W 2018 i 2021 roku nagrała solowe albumy, które przyniosły jej bardzo pozytywne opinie wśród krytyków i fanów, a także czeską nagrodę Anděl. Dorota Barová jest idealnym przykładem osoby pochodzącej z pogranicza. W swoich własnych piosenkach śpiewa po polsku.

Śpiewa Pani głównie po polsku, prawda? Czy język polski jest Pani językiem ojczystym?

Pochodzę z rodziny dwujęzycznej. Moja mama jest Polką, mój tata był Czechem. Kiedy byłam mała, często przebywałem u dziadków w Polsce. Miewałam nawet sny po polsku, liczyłam po polsku. Zmieniło się to, gdy poszłam do liceum.

Czy mogłaby Pani powiedzieć, w czym, jeśli w ogóle, jest różnica między śpiewaniem po czesku i po polsku?

Dla mnie to duża różnica, przede wszystkim inna barwa. Mam inną barwę głosu, nawet kiedy mówię po polsku. Czeski jest pod tym względem trudniejszy, nie jest tak łatwo nim manipulować i naginać go do potrzeb wokalisty. Polski jest zdecydowanie bardziej miękki.

Jak czescy fani reagują na polskie teksty, czy dostaje Pani jakieś informacje zwrotne? Czy rozumieją je chociaż w jakimś stopniu?

Mój macierzysty zespół Tara Fuki i ja śpiewamy po polsku na czeskiej scenie od dwudziestu lat. Myślę, że nasi słuchacze przyzwyczaili się do tego i przyjęli to jako fakt. To taki znak. Po tym mnie rozpoznają :-). Do jakiego stopnia rozumieją, nie wiem. Jestem pewna, że gdzieś na czesko-polskim pograniczu rozumieją więcej. Gdzie indziej za granicą o tym zbytnio nie myślą i ich to nie obchodzi, a w Polsce są mile zaskoczeni i schlebia im to. Z Polski zbieram tylko miłe i pozytywne reakcje.

Śpiewa Pani również po słowacku. Czy to tylko kwestia słuchu muzycznego, czy ma Pani sposób na to, by dobrze brzmieć w języku nie-ojczystym?

Mam wokół siebie wielu słowackich muzyków. Studiowałam nawet przez kilka lat w konserwatorium w Żylinie, lubię język słowacki i często się nim posługuję w komunikacji. Kiedy ktoś używa języka nie-ojczystego do śpiewania, ważne jest, by być z nim jakoś w harmonii i go lubić.

Pani współpracuje z wieloma różnymi kompozytorami, z jakimi formacjami Pani obecnie występuje?

Obecnie działam z moim trio i też solo, również w duecie Tara Fuki, w zespole Vertigo, w formacji swobodnie-improwizacyjnej Tellemarkk oraz w zespole Anety Langerovej.

Skąd czerpie Pani pomysły na swoje piosenki, ma Pani jakiś sposób na szukanie inspiracji?

Nie mam jakiegoś konkretnego sposobu. Każda piosenka przychodzi swoją własną drogą. Czasem jest to po prostu uczucie, nastrój, który przekładam na dźwięk albo fragment motywu, który potem rozwijam i szukam innych elementów układanki, a czasem siadam do instrumentu i zaczynam grać, a cała piosenka i tekst układają się w całość. To są cudowne chwile.

Czy ma Pani jakieś tematy, do których lubi wracać lub które pojawiają się regularnie?

Myślę, że głównym tematem, który łączy moje piosenki jest nadzieja. Teksty są tak ogólnie o życiu, o relacjach, nie tylko międzyludzkich, o relacji do nas samych, ale też do czegoś, co nas przerasta.

Śpiewa Pani również teksty bardzo znanego polskiego poety, Krzysztofa Kamila Baczyńskiego, co sprawiło, że jego twórczość tak bardzo przypadła Pani do gustu?

Wiersze K. K. Baczyńskiego śpiewam już wiele lat. Nie wiem dokładnie, ile ich jest, ale myślę, że może około dwudziestu. Trudno powiedzieć, co konkretnie przyciąga mnie do jego twórczości. Jego wiersze są dla mnie jak magnes. Kiedy je czytam, już słyszę, jak brzmią, jaki jest ich rytm. Właściwie daję im tylko rodzaj muzycznej transformacji.

Ma Pani na swoim koncie dwa solowe albumy – „Iluzja” i „Dotyk”, oba charakteryzują się taką atmosferą intymności i kruchości. Czy widzi Pani między nimi jakąś zasadniczą różnicę?

Na płycie „Dotyk”, różnica polega na innym czasie i doświadczeniach. Miałam więcej przestrzeni, żeby poświęcić się piosenkom, szukać odpowiedniej barwy, zajmować się szczegółami razem z gitarzystą, Mirą Chyšką, który również był zaangażowany w album jako producent. W tym właśnie widzę różnicę. Nie tworzę albumów konceptualnie. Tworzę piosenki, potem składam je w całość, a potem dowiaduję się od nich, co się dzieje.

Mam jedno bardzo laickie pytanie, bo przypuszczam, że nawet muzyk na Pani poziomie nie obejdzie się bez regularnego treningu. Czy byłoby w ogóle możliwe, na przykład pojechać na długie wakacje na sześć miesięcy bez wiolonczeli, a potem wrócić i grać na tym samym poziomie?

To po prostu nie jest możliwe. To jest podobne do sportowców. Odpoczynek i wakacje, oczywiście, ale potem trzeba wrócić do formy.

Kiedy patrzymy na główny nurt, pop, nie widzę zbyt wielu powiązań między czeską i polską sceną, ale w przypadku jazzu czy muzyki alternatywnej wydaję mi się, że bliskość jest znacznie większa. Czy to prawda?

Tak, i to nie tylko z Polską. Scena pop nie jeździ zbyt często za granicę na festiwale, nie spotyka się z zagranicznymi artystami, nie chodzi na warsztaty muzyczne... To dla nas duży plus, że możemy się bawić też w innej piaskownicy :-).

autor: Michaela Zormanová

24.03.2025
Žilina

Interaktywna wystawa artysty wizualnego i ilustratora Viliama Slaminka - Miejski Plac Zabaw w Galerii Koloman Sokol w Liptowskim Mikulaszu porusza temat przestrzeni miejskiej, w której poruszamy się na co dzień jako piesi, rowerzyści, kierowcy czy użytkownicy transportu miejskiego. Za pomocą przedmiotów wykonanych z materiałów pochodzących z recyklingu tworzy przestrzeń, w której możemy zmieniać role, wypróbowywać różne pozycje i doświadczać (nie)bezpieczeństwa oraz zawiłości ruchu na miejskim interaktywnym placu zabaw. Dla Slaminki najważniejszym elementem zabawy jest wciągnięcie widza we współtworzenie przestrzeni, a także kwestionowanie utartych schematów i perspektyw w znanych sytuacjach. Wystawa czynna od 5.3. – 17.5.2025

17.03.2025
Katowice

Według niedawno przygotowanej prognozy demograficznej, pod koniec 2080 roku kraj morawsko-śląski będzie liczył prawdopodobnie 768 tysięcy mieszkańców, czyli o około 35% mniej niż obecnie. Spadek będzie spowodowany głównie wymianą naturalną oraz, w mniejszym stopniu, migracją wewnętrzną. Jedynie saldo migracji zagranicznych powinno osiągnąć wartości dodatnie. Oczekuje się, że średni wiek populacji przekroczy 51 lat, a oczekiwana długość życia wzrośnie do 86 lat w przypadku mężczyzn i 90 lat w przypadku kobiet. Dane podał Czeski Urząd Statystyczny.

13.03.2025
Katowice

W czwartek 3 lipca 2025 r. linia lotnicza Ryanaair wykona pierwszy rejs z katowickiego lotniska do Budapesztu. Loty do stolicy Węgier zaplanowano dwa razy w tygodniu: w poniedziałki oraz czwartki. Trasa ma charakter sezonowy, obsługiwana będzie do 23 października włącznie. Budapeszt to trzecia z nowości linii Ryanair na sezon „Lato 2025” z Katowice Airport. W poniedziałek 31 marca Ryanair zainauguruje połączenie do Dubrownika w Chorwacji, a dzień później na lotnisko Bruksela-Charleroi w Belgii.

spedycja w międzynarodowym i krajowym transporcie drogowym

najbardziej prestiżowy klub na Śląsku, cafe & cocktail bar

ekspozycja historie regionu Liptov i jego okolicy, jego architektury, ...

najstarsze muzeum narodowe w Polsce

wydawca programu i magazynu kultury dla GOP

znajduje się przy Soláni, w malowniczej okolicy Beskidów ....

jest wyspecjalizowaną firmą budowlaną działającą na terenie całej Republiki Czeskiej oraz krajów UE.

jest wojewódzką biblioteką publiczną o statusie naukowym...

jest grupą zrzeszającą szkół policealnych w prestiżowych kierunków sztuki i projektowania mody

organizacja miejska i organizator życia kulturalnego w miastu

Frekomos

dle firemní klasifikace

Czechy, Kraj morawsko-śląski

Portal i-Region.eu

na podstawie doświadczenia

Czechy, Kraj morawsko-śląski

Portal i-Region.eu

na podstawie doświadczenia

Czechy, Kraj morawsko-śląski